Wiadomości

Strona 1 z 56  > >>


26-11-2016
Napisał: bober
Pojawił się kolejny film w naszym nowym dziale z video relacjami.

13-11-2016
Napisał: bober
... na naszej stronie

04-11-2016
Napisał: bober
Już dzisiaj :)

Jesteś na: Relacje » Europa wschodnia » Zamki południa

Zamki południa, Słowacja 8-10.07.2011

Autor: Adamar

Po trzech deszczowych tygodniach przyszedł wreszcie w miarę pogodny weekend. Koło 15 postanowiłem wyrwać się na przejażdżkę i zobaczyć parę ciekawych miejsc. Wygoglałem trasę, zaplanowałem po drodze dwa noclegi w Czorsztynie i Bieszczadach, chciałem też w sobotę pojeździć po Słowacji. Bardzo lubię zwiedzać zabytki a w szczególności zamki, moim pierwszym celem był zamek Rudno. Troszkę się jednak przeliczyłem, zlało mnie już koło Wodzisławia a przed Olkuszem trafiłem na potężną burzę, od tej pory aż do Rabki praktycznie co chwilę z przerwami lekko padało, ale dało się jechać.

Zamek Rudno jest w trakcie renowacji, widać że będzie to bardzo fajny obiekt do zwiedzania, niestety na dziś zamknięty. Z wierzy w której są już skończone schody widać Tatry, oczywiście jak jest ładna pogoda. Zamek często zwany drugim Wawelem, nie mogło być inaczej skoro rezydował tu jeden z najmożniejszych i najbardziej wpływowych rodów w Polsce – Tęczyńskich. Po bitwie pod Grunwaldem trzymano w nim jeńców Krzyżackich a w późniejszych czasach częstymi gośćmi na zamku byli Mikołaj Rey i Jan Kochanowski.

Pojechałem dalej do następnego celu po drodze – zamku w Babicach podziwiając widoki. Zamek Lipowiec wznosi się skalnym grzbiecie Garbu Tenczyńskiego wysuniętym na zachód od Wyżyny Krakowskiej, powstały gród został następnie przebudowany na drewniany zameczek z rozkazu Konrada Mazowieckiego. Poważniejszego znaczenia obronnego nabrał po zdobyciu władzy przez Bolesława Wstydliwego, 1243 roku polecił biskupowi Prandocie wznieść tu strażnicę w celu ochrony granicy państwa. W zamku stacjonowali Szwedzi podczas potopu, a od końca XVIII wieku było w nim więzienie, podobno bardzo dobre bo zanotowaną tylko jedną udaną ucieczkę. Franciszek Stankar, autor projektu przeprowadzenia reformacji w Polsce został za swe dzieło osadzony w Lipowcu. Zbiegł z celi, w czym, według legendy, pomogła mu zakochana córka dozorcy więziennego. Po dostarczonych przez nią sznurach opuścił się na zewnątrz.

W 1789 roku zamek w Babicach został zajęty przez wojska austriackie, co zakończyło długą historię istniejącego tu więzienia. Przez kolejne 60 lat zamek był zamieszkały nawet mimo pożaru z 1800 roku, który uszkodził dość znacznie zabudowania. Całkowicie wtedy spłonęły dachy oraz stropy pomieszczeń na najwyższej kondygnacji. Zamek pozostał zamieszkały do połowy XIX wieku. W czasie powstania styczniowego w 1863 roku chronił się tu oddział generała Mariana Langiewicza.

Oczywiście droga go zamku jest zamknięta, nie zważając na to dojechałem pod samą bramę, droga w niektórych miejscach dosyć stroma i wręcz bagnista po paro tygodniowych opadach, miałem parę kontrowersyjnych sytuacji, ale dałem radę. Po 18 ruszyłem do Czorsztyna, przez Suchą Beskidzką, Rabkę, Nowy Targ.

Miałem fajną miejscówkę, ul. Rycerska 9 jakby ktoś chciał tam wpaść to polecam, domki obok też są własnością gospodarzy u których mocowałem, cena 50 zł. za nockę. Pewnie za parę dni byłoby taniej. Rano nic prawie nie było widać, bardzo gęsta mgła, mimo wszystko dzień zapowiadał się na super pogodę.

Zamek Czorsztyn był miejscem ważnych wydarzeń historycznych. Przebywał tu Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, a Jadwiga w 1384 r. zatrzymała się w drodze po polską koronę. Tutaj miała zostać zwrócona pożyczka 37 tys. kop groszy praskich jaką udzielił Jagiełło Zygmuntowi Luksemburskiemu w zamian za Spisz. W Czorsztynie Władysław Warneńczyk pożegnał się z matką Zofią i bratem Kazimierzem podczas wyprawy przeciw Turkom.

W 1655 Jan Kazimierz przekazał tu Jerzemu Lubomirskiemu skarb koronny, archiwum państwowe i insygnia koronacyjne, 2 korony: moskiewską i szwedzką. Lubomirski zabezpieczył wszystko w swej warowni w Lubowli na Spiszu, dziś Stara Lubovna na Słowacji.

Wyprowadziłem DL-a z fajnej stodoły, posmarowałem łańcuch i w drogę. Do Niedzicy. Trasa z Czorsztyna do Niedzicy była sucha i wreszcie mogłem troszkę ucieszyć się jazdą, to tylko 10 km ale jest niesamowita, widoki i winkle. Z okolic tamy widać już jak na dłoni zamek, i druga strona też ma swoje uroki.

Zamek zbudowano 1310 roku, przez Kokosza Borzeviczy’ego, z rozkazu króla węgierskiego Karola Roberta, obok polskiego zamku znajdującego się w Czorsztynie, kontrolującą granice ówczesnego państwa, zamek jako jeden z niewielu zachował się w oryginalnym stanie. Od 1920 roku jest w naszych granicach, zamek w Niedzicy ma tajemnicze powiązania z testamentem Inków, dużo się ich w dawnych czasach zjeżdżało, podobne legendy dotyczą zamku w Tropsztynie, opisywałem wycieczkę w zeszłym roku.

Dzikie tłumy pod zamkiem zniechęciły mnie skutecznie, zrobiłem parę fotek z pod bramy, widok na zalew i zamek Czorsztyn po drugiej stronie jeziora, zwiedzałem zamek parę lat temu zimą, będąc na nartach w tamtych okolicach, wtedy nikogo nie było.

Szybciutko się zebrałem i pojechałem na Słowację, mgła prawie odpuściła, wyszło słoneczko, super pogoda na fajną jazdę i winkle. Podjechałem pod zamek w Starej Lubovnej, ale nie wchodziłem, z parkingu trzeba trochę doginać na piechotę, dosyć ciepło było, więc pojechałem dalej kiedyś tu wrócę, pewnie zimą to połażę.

Ale trzeba przyznać że wygląda imponująco, został wybudowany jako twierdza obronna, mająca chronić ówczesne północne pogranicza Węgier. Po 1412 r. zamek stał się siedzibą polskich starostów, zarządzających spiskimi miastami w ramach zastawu za pożyczone pieniądze. W roku 1553 zamek uległ całkowitemu spaleniu. Podczas rekonstrukcji zbudowano nowy renesansowy pałac W latach od 1655 do 1661 na zamku ukrywano przed Szwedami polskie klejnoty koronacyjne. Po roku 1772 zamek zaczął podupadać. W latach 1882-1945 był własnością Zamoyskich, którzy go restaurowali.

Pojechałem dalej, Słowacja to prawie wymarły kraj, prawie nikogo nie ma na ulicach, słowackie boćki też jakieś takie mizerniejsze od naszych.  Przejeżdżając przez Berdejov zaciekawiły mnie bardzo ładne mury obronne starego miasta, postanowiłem więc wjechać i zobaczyć co jest w środku, nie pożałowałem tej decyzji, byłem tam koło 13, zobaczcie sami, bardzo fajny ryneczek, tylko parę osób (naszych) zwiedzających stare miasto, niesamowite co ??

Wstąpiłem do jakiejś kawiarenki, chciałem coś zjeść, od rana byłem tylko po jednej kawie i po jednym Prince Polo, fajna Pani poinformowała mnie że do jedzenia nic nie mają ale obok jest parę knajpek z dobrym jedzeniem, jak będę wracał to mogę do niej wstąpić na kawę. Za jakieś 100 m była fajna knajpa z super jedzeniem, za 5 E zjadłem pyszny obiadek. Dokładnie nie wiem jak to się nazywa, zrozumiałem miieeso i zapikaaane (domyśliłem się że chodzi o ziemniaczki zapiekane) więc poprosiłem, o dziwo po 15 minutach podali, jak na Słowaków rewelacyjny wynik, tam na piwo czeka się czasami dłużej. Kiedyś często jeździłem do nich na narty, ostatnio wolę inne kierunki.

Zjechałem z asfaltu dopiero w Radoszycach i poleżakowałem odpoczywając po niesamowitej trasie, Słowacki odcinek był super, szczególnie odcinek miedzy Medzilaborcami a Radoszycami w Polsce, kilkanaście winkli prawie 360 st. można podnóżki przytrzeć. W Radoszycach jest fajna cerkiew z niespotykaną w tym rejonie murowaną bramą, fota z trawy.

Zrobiłem dużą pętlę i na kwaterę, rano pokręciłem się jeszcze przez chwilę po okolicy i czas było wracać do domu, obowiązki wzywają.