Wiadomości

Strona 1 z 56  > >>


26-11-2016
Napisał: bober
Pojawił się kolejny film w naszym nowym dziale z video relacjami.

13-11-2016
Napisał: bober
... na naszej stronie

04-11-2016
Napisał: bober
Już dzisiaj :)

Jesteś na: Relacje » Europa wschodnia » Wilno

Wilno (2010)

Autor: Darodl1000

Jak każdy dobry wyjazd i ten urodził się bardzo szybko i z potrzeby chwili. Mieliśmy jechać zwiedzać Wrocław, Opole i okolice ale cóż wielka woda …… I tak wieczorem stwierdziliśmy że jedziemy do Wilna a że był to wieczór we wtorek pochwaliliśmy się pomysłem środę w Tawernie i już znalazło się kilku chętnych na wyprawę. Niestety następnego dnia zaczęły się telefony że termin nie odpowiada że może inna trasa ale jednak doszliśmy do porozumienia i ustaliliśmy termin wyjazdu na 03.06 godzina 07:00, ustaliliśmy to znaczy My Daro Lucy, Złoty Kasia, Olo solo, i Bober z Justyną.

I nadszedł wieczór środa Lucy na siłowni a ja miałem (podkreślę) miałem nas pakować, ale w drodze do domu nabyłem „Długą podróż na Południe” i jakoś tak się zaczytałem (moim zdaniem fajna książka tym bardziej jak ktoś czytał Wielką Wyprawę) i pewnie nic by nie było z pakowania gdyby nie to że o 19:00 zrobiło się całkowicie ciemno i nie widziałem literek i jak tu nagle nie pierd… aż mi książka z łapek wypadła, a później to już Wszyscy wiedzą … woda, woda, woda z nieba o 21:00 zacząłem się martwić i ratować wjazd do garażu, trochę ustało więc do pakowania marsz. A tu telefon od Lucy że zalało drogę i dojechać nie idzie, no to ufffffff zdążę spakować nasze rzeczy. Szybka akcja i wszystko zmieszczone w tangbag i mały plecak. Po 15 minutach Lucy jest w domku ja szczęśliwy, że spakowani moim zdaniem super nawet szpilki nie wepchniesz do bagaży, a tu pytanko, a szuszarkaaaaaaaaaaaa… zmieściła się bez problemu. Spakowani gotowi do wyjazdu a tu kolega „B” sms-a przyłóż że pogoda jakaś taka niepewna i nie wiadomo czy słońce czy wiatr i że oni raczej odpadają, łzę uroniliśmy i cóż robić.

03.06 godzina 05:30 budzik dzwoni ale postanawiamy jeszcze troszkę pospać, aaaaaaaaaaaa 06:10 o 06:30 musimy wyjechać... wyjechaliśmy. Piękna pogoda nie pada, wody na ulicach po kostki ale jedziemy, jedziemy a tu Olo w umówionym miejscu czeka, no to dalej razem. Szybki dojazd do Pułtuska szybkie powitanie złotego i Kasi(Złotemu się na historię zebrało że to najdłuższy rynek, że szkoła, że...) i dalej w drogę.

Droga do Ogrodników mija bbbbbaaaardzo fajnie trochę deszczu, trochę słońca, za mały croissant na McDonald dla Ola, tankujemy w Augustowie i granica z Litwą tylko jakaś taka pusta.

Za granicą Złotemu chyba psuje się moto, nie przekracza 70 - 80 km/h jedziemy za nim i się martwimy aż tu nagle Złoty stwierdza ze policji nie będzie i wracamy do normalnej prędkości przelotowej.

Za granicą, a tu palm, ani kaktusów nie ma, psy takie same eeeeeeee tam można było po mazurach pośmigać, tylko ta temperatura. Zatrzymujemy się na stacji i rozglądamy za slipkami a dziewczyny za bikini. Nie było na stacji, ale był piwny raj 4 lodówki w każdej co najmniej 4 półki i na żadnej nie powtarzał się rodzaj PIWA. Ubieramy ciuchy ( moto Ola chciało nas opuścić podczas smarowania łańcucha, ...silny chłopisko a nie wygląda ) i w drogę do Wilna dojeżdżamy bez większych przygód ( fajnie że też ostrzegają światłami), wjeżdżamy do Wilna temperatura chyba ze 45C.

zlewa mnie zimy pot i to nie z gorąca qva nie wziąłem żadnych adresów hoteli i knajp które tak pieczołowicie wyszukałem w Internecie... pewnie się reszta ucieszy, a może im nie mówić może się nie zorientują.

Jest tak gorąco że (znowu Złoty) wjeżdża na zakaz ruchu my twardo za nim, on staje my też, oczywiście zakaz zatrzymywania jakiś gość chodzi i coś do nas gada ale jesteśmy twardzi (ugotowani na twardo, a nasze kobietki...).

Daro daj adresy do hoteli... Tak, a mieli się nie zorientować, no zostały w Wawie, a w ogóle to tu jest pełno hoteli coś znajdziemy...

na szczęście znajdujemy hotel i dowiadujemy się że wszystko we wszystkich hotelach zarezerwowane, ale miły pan daje nam mapkę, a na niej znajduję hotel który znalazłem w Internecie, żyjemy. Ubieramy się w ciuch kompletnie nie kompletne i jedziemy do hotelu, już z moto widać że to ładne miasto... hotel szkoda że cena nie zgadza się z tą z Internetu ale zostajemy.

Pani z recepcji była hmmmm może Olo się wypowie, ale knajpkę poleciła szacun, szybki prysznic (nie wszyscy, ale więcej miejsca w knajpie mieliśmy) i ruszamy na podbój WILNA. W Wilnie byliśmy pierwszy raz miasto super, starówka nie do opisania piękne uliczki, piękne kamieniczki, a dogadać się nie można, a też miało być tak prosto.

Takie szybkie story jak już pisałem Lucy regularnie na siłownię biega i biegła też po Wilnie, Ostra Brama musi być i basta zlani potem zziajania docieramy na miejsce, po drodze Uniwersytet (tu studiował A. Mickiewicz), pałac prezydencki wzgórze 3 krzyży itd. Itp.

Szkoda Olo musi wracać więc wracamy powoli do jego moto (niestety kierunek nie ten ale kolejna część Wilna zwiedzona), znajdujemy moto stoi przy jakiejś takiej lanserskiej knajpie, Olo odjeżdża a my stwierdzamy że w takiej knajpie piwa pić nie będziemy, po 30 min błądzenia w temperaturze 30C wracamy do tej knajpy i uważamy że jest super.

Wieczór był upojny piwo bardzo zimne było super...

Poranek no cóż mżawka pochmurno nieciekawie, ale humory nam bardzo dopisują, śniadanko pakowanie i jedziemy zwiedzać zabytki Wilna. Trochę błądzimy (GPS się pogubił, hmmmm, a miał być niezawodny) no i jesteśmy cmentarz na Rosie, bardzo polecamy ciekawa przygoda. Zaczepia nas 84l Polka mieszkająca w Wilnie opowiada historie – ciekawe.

Powoli czas się zbierać tym bardziej że jedziemy do zamku w Trokach, fajna droga robi się ładnie słońce cieplutko, drogowskaz skręcamy po 5 km dojeżdżamy do Kościoła, miał być Zamek!!! Wracamy rondo 5 wyjazdów z czego zakaz wjazdu na trzech i stoi policja, koniec języka za... I jesteśmy na właściwej drodze. Po 20 min jesteśmy na miejscu, szkoda opisywać trzeba pojechać i tyle.

Droga powrotna znowu 30C, a u mnie już ramka od palia miga od 25 km jest stacja taka jakaś podła ale nie ma wyboru, tankuje i startujemy. Przejeżdżamy 10 km i... ORLEN to tak Polacy są wszędzie, droga do Augustowa spoko ( Złoty miał się zatrzymać nad Niemnem chyba zapomniał ).

W Augustowie pycha obiadek spotkanie z Olem i jego piękniejszą połową i w drogę...

Do domku docieramy około 18:00 – 18:30 po przejechaniu 970 km. Warto było super towarzystwo i wycieczka.