Wiadomości

Strona 1 z 56  > >>


26-11-2016
Napisał: bober
Pojawił się kolejny film w naszym nowym dziale z video relacjami.

13-11-2016
Napisał: bober
... na naszej stronie

04-11-2016
Napisał: bober
Już dzisiaj :)

Jesteś na: Relacje » Polska

Polska

Góry Stołowe 2009

Nasza pierwsza poważna wyprawa motocyklowa trwała tydzień, jej celem była Kotlina Kłodzka. Trasę z Gdańska do Kudowy Zdrój pokonaliśmy w ciągu jedenastu godzin (wliczając w to postoje). Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a wyszło ….. ciężko, oj ciężko. Z domu wyruszyliśmy o 5:30. Niby świeciło słoneczko ale temperatura wynosiła 50C. Na autostradzie A1 (Gdańsk – Nowe Marzy) wyglądaliśmy jak głupi i głupszy w drodze do Aspen. Pierwszy postój zrobiliśmy po minięciu Bydgoszczy. [Więcej]
 
Autor: Scorpio74

Jura 2009

Jurę Krakowsko-Częstochowską mieliśmy okazję zwiedzać kiedyś z siodełek rowerów i bardzo nam się wtedy spodobał ten region Polski. Odległość od naszego Piaseczna – w zależności od trasy od 240 do 260 km, bardzo „fotograficzne” krajobrazy i pozostałości historii w postaci ruin dawnych „Orlich Gniazd”, wciąż mały natłok turystów (poza „kamieniami milowymi” Jury czyli Ojcowem, Ogrodzieńcem czy Pieskową Skałą) same w sobie są już dobrymi powodami, żeby tam pojechać. Jeżeli dodać do tego bardzo fajnie położony i dobrze wyposażony camping w Podlesicach , towarzystwo pozytywnie zakręconych ludzi – fanów wspinaczki skałkowej, dla których Jura to istny raj [Więcej]
 
Autor: MaG

Pyra 2009 - "Gorączka złota"

Budzę się o 5:30... Za wcześnie, trzeba jeszcze pospać. Kolejna pobudka 6:30. Budzik nastawiony na 7:20, ale co tam - wstaję, szybko dopakowuję kufer i tankabg, ogacam się i 7:30 jestem w garażu. Po chwili Sztormiak wesoło pomrukuje ku uciesze mieszkańców bloku przylegającego do garażu. Przez kask dolatują mnie serdeczne pozdrowienia „Nie masz gdzie hałasować Ty ch…”, Też Was kocham sąsiedzi! W drogę! [Więcej]
 
Autor: MaG

Touratech EVENT 2010

Pomysł wspólnego wypadu zrodził się na jednym z środowych spotkań w Korsarzu. Propozycję wspólnego wyjazdu rzucił Drukarz – Nick forumowy vpawel. Wstępne założenia grupy były dość ambitne w końcowej konfiguracji wyklarował się skład jednodomkowy. Grupa składała się z Drukarza, Dluka, Motomeda z Kasią oraz ja (Bober) z Justina. Ze względu na różne miejsca startu ustaliliśmy, że będziemy się łapać na trasie. Ja z Drukarzem ustaliliśmy, że wspólnie będziemy lecieć od samej Warszawy. Wszystko zaczęło się w piątek 10 września na stacji Shell około 14 wylotówka na Katowice. [Więcej]
 
Autor: bober

Przedłużony długi weekend

Długie weekendy to doskonała okazja na małą wyprawę, szczególnie dla nas, „ludzi Północy”, którzy wszędzie mamy daleko. Dodatkowym bodźcem do wyjazdów dla nas jest brak dłuższego urlopu w tym roku, więc tym bardziej chcieliśmy wykorzystać okazję. [Więcej]
 
Autor: Scorpio74

Bieszczady

Startujemy w sobotę 14/08 około 7.30 ze Statoila w Al. Krakowskiej (Warszawa). Skład to 2x DL 650 i jedna Yamaha XJ6 Diversion, 6 osób, cel Bieszczady oraz docieranie nowego zakupu Pita (PiotrG). Chcemy jechać do Radomia “7”, a później odbić na “9” do Rzeszowa, tam sprawdzamy gdzie jest ASO Suzuki żeby Pit wiedział gdzie ma zrobić przegląd po 1kkm i dalej drogami bocznymi na Sanok i tam już z górki do celu podróży w Łobozewie Dolnym. [Więcej]
 
Autor: bibop

Mosty mazurskie

I znowu się udało Wystarczyło zapytać na forum czy ktoś ma ochotę na dwudniową wycieczkę na Mazury i dowaliło jak z burzowej chmury – 8 motocykli, w sumie dziewięciu chłopa… i oczywiście „kuzyneczka” Basmanka, która stała się sławna jeszcze zanim wyruszyliśmy – jeszcze w piątek były pytania od ochotników „czy aby na pewno Basmanek z tą kuzyneczką jedzie?”… [Więcej]
 
Autor: MaG

Włoski weekend

Wbrew pozorom „włoski” weekend można spędzić w Polsce, ale nie mam na myśli jedzenia pizzy czy spaghetti, tylko odwiedzenie Wenecji i Rzymu, jak się okazało, można to zrobić w ten sam dzień. Chcieliśmy sobie zrobić wycieczkę niezbyt daleką, ale taką, żeby trochę pojeździć i coś ciekawego zobaczyć, więc jako cel naszej wyprawy wybraliśmy Biskupin. Niedaleko – bo tylko 240 km od Gdańska i ciekawie – bo atrakcje nie tylko w Starym Grodzie, ale i w okolicy. [Więcej]
 
Autor: Scorpio74

Zamek w Janowcu

Jak to w weekend pojechaliśmy coś zobaczyć i zwiedzić, a w tą niedzielę postanowiliśmy się wybrać na zamek w Janowcu, troszkę zapomniana miejscowość, koło słynnego Kazimierza Dolnego na Wisłą. Tym razem pojechaliśmy w 3 motóry: Fazi, Zając, Zajęczy Leszcz starszy i ja. Przy okazji odwiedziliśmy Bałtów oraz rozgrywany tam konkurs hippiczny, mój kolega Wiesio, miał na zawodach swoich parę koników, poinformował mnie parę dni wcześniej, wiedząc że jazda konna jest moim ulubionym zajęciem jak motórzyć już nie można. Moja znajoma zajęła tam przyzwoite 2 miejsce.[Więcej]
 
Autor: Adamar

Kilka zamków i Maczuga Herkulesa

Upał w piątek był nieziemski.... dlatego odwlekałem ile się dało moment pakowania i wyjazdu. Nie było też potrzeby się spieszyć bo ekipa warszawska wyjechać miała ok. 18:00. Mając 1 godz. jazdy do Podlesiowa spokojnie mogłem wyjechać o 20:00. Droga standard: Bytom-Świerklaniec-Siewierz-Zawiercie-Kroczyce.... i już jesteśmy w Podlesicach. Nie minęło pół godziny i słyszę basy z "tysiąca". [Więcej]
 
Autor: Jaca

Wyprawa na zamek Troposztyn

W niedzielę rano doszliśmy do wniosku że pogoda jest obiecująca na daleki wypad, postanowilim z Kierownikiem Wycieczki: Zajączkiem. Odwiedzić rejony południowej Polski, zobaczyć a raczej objechać jezioro Rożnowskie, jezioro Czchowskie, wstąpić i zwiedzić zameczek Tropsztyn. [Więcej]
 
Autor: Adamar

Wzdłuż wschodniej granicy

Nigdy nie udawało mi się zebrać żeby pojechać pod wschodnią granicę. Niby co tam może być ciekawego, pewnie bieda aż piszczy, dziurawe drogi i nic poza tym. Postanowiłem jednak to sprawdzić i którejś pięknej soboty obrałem kierunek na Terespol. Ponieważ nie lubie szybkich przelotów (znaczy lubię, ale nie koniecznie głównymi drogami) to postanowiłem pojechać drogą 673 przez Stanisławów i Liw do Węgrowa, a stamtąd drogą 696 do Siedlec i znowu “3 cyfrówką” 692 do Terespola. Po drodze można natknąć się na Mordy. [Więcej]
 
Autor: bibop

Szlak architektury drewnianej

Wstałem rano w przedświąteczny wtorek, podszedłem do okna, spojrzałem na pole........ ja pier..........., ale pogoda. W pół godziny byłem spakowany. Wszedłem go garażu przekręciłem kluczyk, DL radośnie przywitał mnie wskazówkami, po chwili wesoło zagadał. Pojechaliśmy w Bieszczady, tym razem we dwóch, ja i on [Więcej]
 
Autor: Adamar

Drapieżne koty czyli Rajd Kocich Gór 2011

Kocie Góry? Już sama nazwa brzmi jakoś tak trywialnie… Niby mamy Góry Sowie i nikt się z nich nie śmieje, ale Kocie? Jak kogoś zapytacie o góry w okolicach Wrocławia to Wam wymieni Ślężę, Karkonosze, Stołowe, zaręczam, że o Kocich nie wspomni. Ale są naprawdę – widziałem na własne oczy. [Więcej]
 
Autor: MaG

Dookoła Tatr

Pomysł na trasę podsunęli nam znajomi, podsyłając link do relacji. Zachwyceni widokami zaplanowaliśmy wyjazd na 29.05. Dzień wcześniej, byliśmy przekonani że nic z tego nie wyjdzie, sobota była paskudna, cały dzień było zimno, pochmurno i lało. Prognozy jednak pokazywały iż niedziela będzie udana. Nad ranem okazało się że pogoda się poprawia z godziny na godzinę. Ok. 8 spakowaliśmy maszynę i siebie i o 8:30 zgodnie z planem wyruszyliśmy w trasę. Pierwsze miłe zaskoczenie, na „Bliskiej” w Tychach czekał na nas Rakotwórczy (Maciek) który postanowił się z nami zabrać. Dotankowanie pod korek i o 8:50 wyjechaliśmy w kierunku granicy. [Więcej]
 
Autor: Kastor30

Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie na weekend

Lato w tym roku nie rozpieszcza dobrą pogodą. Przynajmniej „dobrą” w rozumieniu potocznym bo być może ulewne deszcze, burze i zimne noce są dla kogoś dobrą pogodą np. dla wędkarzy, bo wiadomo, że jak pada to „ryba bierze”… Prognozy na pierwszy weekend sierpnia też były pełne trudnych słów typu burza, wichury, podtopienia i ulewy, ale po analizie modeli numerycznych na ICM wyszło mi, że wschodnia ściana powinna być pogodna do niedzieli wieczór.[Więcej]
 
Autor: MaG

Włóczykij 2011

We wczesnych godzinach popołudniowych, po wnikliwej analizie plusów dodatnich i ujemnych, postanawiam wybrać się jednak na Włóczykija, pomimo kompletnego braku zainteresowania tym rajdem ze strony warszawskich V-stromowców. No cóż, taka sytuacja ma swoje zalety: nie muszę na nikogo czekać, stawiać się w miejscu zbiórki, zatrzymywać co 50 kilometrów na tankowanie, itp. Po prostu o 15-tej pakuję aparat fotograficzny, wsiadam na maszynę, obieram kierunek na zachód i pruję. [Więcej]
 
Autor: cynek